niedziela, 3 kwietnia 2016

Mag Wody - Noronell Lore

Imię: Noronell (mówią na nią Nora lub Nell)
Nazwisko: Lore
Wiek: 18 lat
Charakter: Jedno słowo ją opisuje najbardziej – optymistka. I to jaka. Świat widzi tylko w kolorowych kolorach i nie myśli o zmianie. Uwielbia się cieszyć i dzielić się radością z innymi. Niektórzy mówią o niej wariatka, gdyż ma często głupie pomysły, ale to tylko dlatego, by się nie nudzić. Nienawidzi siedzieć w miejscu i nic nie robić. Można by pomyśleć, że ma ADHD, ale jest całkowicie zdrowa na umyśle – przynajmniej tak myśli. Jest rozmowna i towarzyska. Uwielbia spędzać czas w grupie przyjaciół i robić szalone rzeczy. Ciężko jest ją obrazić, gdyż dosłownie wszystko bierze na żarty, przez co poważne rzeczy nie potrafi brać na powagę bez uśmiechu na twarzy czy śmiania. Z tego powodu dużo ludzi się do niej zraża. Jest trochę nachalna i strasznie ciekawska. Gdyby mogła, chciałaby znać wszystkie tajemnice świata. Jeśli chodzi o ludzi przeciwnych do niej… szanuje i toleruje jak każdego innego człowieka. Nie ważne kim jesteś, według niej każdy powinien mieć drugą szansę, bo każdy może się zmienić nawet na dobre, czy lepsze. Jeśli nie chcesz jej towarzystwa, po prosto to jej powiedz. Wzruszy tylko ramionami, pożegna się radośnie i zniknie ci z oczu. Nie rozumie jak można robić komuś krzywdę świadomie i do tego cieszyć się z tego. Dla niej to niezrozumiałe uczucie. Stara się pomagać ludziom, niezależnie od problemu jaki ich dręczy, czy jakie mają hobby. Nie potrafi nikogo skrzywdzić, nikogo. A tym bardziej pozbawić kogoś życia. Jednak wie co to sprawiedliwość i jeśli ktoś naprawdę musi umrzeć, zgodzi się na to, ale ona sama tego nie zrobi. Ma zbyt miękkie serce do takiego potwornego czynu. Jednak prócz tej radosnej rudej dziewczynki, która potrafi nawet skakać radośnie po krawężniku, wie co to ból i smutek. Przeszła przez to. Wie co to stracić bliską ci osobę i nikomu tego nie życzy – nawet największemu wrogowi. Zawsze chowa smutek, ale łatwo odkryć co ją gryzie. Jest strasznie ufna i szybko przywiązuje się do ludzi, przez co boli ją odrzucenie przyjaciela, ale stara się tego nie przeżywać. Gdy jest smutna, świat traci kolory i widzi jest w szarych barwach. Nie ma ochoty na zabawę, ale pomimo tego uśmiecha się, śmieje i normalnie rozmawia.
Żywioł: Woda
Partner: Słowa „Kocham Cię” są takie zabawne…
Rodzina: Wszyscy zostali zabici przez człowieka władającym ogniem
Broń: ---
Poziom Perfekcji: 1
Zwierzę: Wodny wilk Neresha
Inne: 
- Zawsze gdy rozmawia patrzy komuś w oczy
- Uwielbia pływać
- Kocha zwierzęta, a najbardziej wilki
- Ma uczulenie na czekoladę, orzechy i cytrynę
- Boi się ognia, gdyż kiedyś została nim poważnie zraniona
Inne zdjęcia: ---
Email: annastankiewicz987@wp.pl (ale i tak nie mam dostępu do bloggera)
Steruje: Pandemonium.

Od Isabel CD Andy'iego

Z cienia wyłonił się wilk.
Wielkie szare cielsko poruszało się leniwie.
Świsnęła strzała.
Upadł na ziemię.
Wyciągnęłam grot z jego ciała. Był cały we krwi.
Przed oczami stanął mi ten człowiek, którego zamordował Andy.
- Nie - wbiłam mój nóż łowiecki w najbliższe drzewo.
- Nie! - to było nieco głośniejsze od poprzedniego krzyku, a nóż zagłębił się nieco głębiej
- NIE! - teraz to już był prawdziwy wrzask, a broń zatopiła się w drewnie po samą rękojeść.
Miałam mały problem z wyszarpnięciem broni.
Teraz z pewnością słyszała mnie cała okolica.
Wracam tam.
Tą decyzję podjęłam tak szybko, że nawet nie zdążyłam się nad nią zastanowić.
Był tylko jeden mały problem. Nie miałam pojęcia gdzie jestem.
Bez skutku rozglądałam się dookoła.
Chociaż...
Tak! Światło. Odległe, ale jednak światło.
Ruszyłam w danym kierunku.
Jaskinia.
Tak, to ona.
Wejście było pokryte lawą.
Nie wejdę, trudno.
Poczekam w pobliżu.
Może już mi nie pozwoli wrócić...
Jak tak to oddam mu naszyjnik. Kosztował fortunę, muszę go zwrócić.
Usiadłam na ziemi nieopodal.

[Andy?]

sobota, 2 kwietnia 2016

Polecam

Mam przyjemność polecić wam bardzo fajny blog!


Aktualnie jest rok 2014. Nauka brnie dalej do przodu, poznając nowe aspekty świata. Odkrywa się wiele nowych rzeczy, których normalny człowiek nie pojmuje. Co więcej wiele ludzi po tych wszystkich latach, wysnuło teorię. Że tak na prawdę Doktor Raymund za swoje życia mógł już robić eksperymenty na gatunku ludzkim, by go udoskonalić. 
Jednak nie są to potwierdzone informacje...Czy znajdziesz dowody, na faktyczne istnienie tej hipotezy? Dowiesz się czy w ogóle są takie osoby? Ile ich jest i co potrafią? Tylko od ciebie to zależy...

Od Andy'iego c.d: Isabel

- Gdzie ona poszła? - zapytała Mel.
- Nie wiem do cholery! - krzyknąłem.
- Idź za nią.
- Nie mogę trzymać jej na siłę, jeżeli mnie nie kocha... To niech sobie idzie - już język zaczął mi się plątać.
- Nie, nie chcesz tego, a ona Cię kocha.
- Gówno prawda! Gdyby mnie kochała, to by ze mną została - krzyczałem przez łzy.
- Zabiłeś tego człowieka? - zapytała.
Ehh ja pierdole.
- Tak.
- I dziwisz się jej?
- A dziwisz się mi skoro chciał ją zgwałcić na moich oczach?!
- Yy.. Nie, no w sumie powinna zrozumieć Cię trochę.
- Ona się boi, że ja ją zabije.
- S-Słucham? - teraz ją zatkało. - Znam Cię, i wiem że nie zrobiłbyś jej krzywdy.
- Serio? Jej to powiedz, a nie mi.
- Leć za nią Andy.
- Nie.
- LEĆ DO CHOLERY.
- NIE MAM ZAMIARU, JAKBY MNIE KOCHAŁA TO BY ZOSTAŁA - krzyknąłem. - ALE ONA MNIE NIE KOCHA TAK, JAK JA JĄ KOCHAM. ONA NIE KOCHA MNIE WCALE!

Isa?

Od Isabel CD Andy'iego

Szłam szybko. Zmierzałam do lasu. Oczywiście, że tak.
Obracałam w palcach naszyjnik od Andy'iego.
Jak szybko zdołam o nim zapomnieć.
Łzy pociekły mi po policzkach. Nie dam rady. On będzie mnie do końca życia prześladować.
- Tit? 
Koliber cicho zaćwierkał w odpowiedzi.
- Nie wierzę, że tak mało się tobą zajmowałam. To przez niego - moim ciałem wstrząsnął szloch - Za długo tkwiłam w tej jaskini. Nie powinnam była...
Osunęłam się na mech.
Ale byłam taka szczęśliwa. Jak nigdy...
I tak by mnie w końcu stamtąd wyrzucił.
Oto kim byłam: głodna, bezdomna dziewczyna, która od zawsze była tylko kłopotem.
Czemu ja nie mam matki, domu...?
- Czemu?! - wrzasnęłam
Trzeba było siedzieć cicho. Każde zwierze, człowiek, cokolwiek.... Wszyscy wiedzą gdzie jestem.
Trudno. Niech mnie zabije coś. Szybko, bezboleśnie.
Przypomniałam sobie jak mnie całował. 
NIE! Nie możesz dopuścić takich myśli. 
Isabel... jego głos jak wypowiadał moje imię.
Złapałam się za włosy. 
Nie, nie, nie...
Byłam zmęczona. Nie wiem ile spałam w jaskini, ale na oko jakieś 2 godziny. To za mało. 
Jednak nawet nie miałam ochoty spać. 
Wrzeszczeć.
Płakać.
Przeklinać.
Ale nie spać.
Coś poruszyło się w mroku. Nie wiem co. Człowiek, zwierze, czy jeszcze co innego...
Po chwili strzała była skierowana wprost w tym kierunku.

[Andy?]

Od Andy'iego c.d: Isabel

Wyrwałem się ze snu.
- C-Co się dzieje? - doczołgałem się do dziewczyny.
Patrzyła na mnie ze strachem i tak jakby... Obrzydzeniem? Odsuwała się ode mnie ilekroć próbowałem być bliżej.
- Isa..
- Nie dotykaj mnie, proszę Cię, Ty... Ty chciałeś mnie zabić.
Wtedy mną wstrząsnęło. Sam się od niej odsunąłem.
- Chyba w to nie wierzysz? - byłem lekko zły.
- Owszem, wierzę! Nie wierzyłam do tej pory kiedy zabiłeś tamtego faceta!
- I nie zabiłem tylko jego - tym razem zacząłem się drzeć, nic nie poradzę, taki jestem - Wymordowałem wioskę, nawet nie, WIOSKI, i co? Nie byłem wtedy tym samym chłopakiem, którym jestem teraz! Wtedy szalała mną złość bo straciłem kogoś ważnego..
Chciałem mówić dalej ale dziewczyna zaczęła się pakować.
- Co robisz?
- Na razie pójdę mieszkać gdzie indziej.
- Isa..
- Ja muszę to sobie przemyśleć.
- Przemyśleć co?! Że Cię uratowałem? Świetnie! Chciałaś żeby ten frajer Cię zgwałcił? To leć do niego chociaż nie obiecuję, że jego zwłoki są nadal ciepłe! - warknąłem.
Znowu moja druga strona się odzywa.
Ciemna strona.
Stara strona.
- Jak mogłeś.
- Jak mogłem co?!
- Tak powiedzieć. - minęła mnie i wyszła.
- Świetnie zostaw mnie jeszcze Ty! - krzyknąłem gdy wychodziła i spadłem na kolana.

Isa? ;_________________;

Od Aaron'a CD Cassandry

Gdy się obudziłem, obok łóżka stało coś przykryte pokrywką. Pewnie Cass zrobiła śniadanie i znowu się położyła, bo spała. Pocałowałem ją w czoło i wstałem najdelikatniej jak mogłem, byle by tylko jej nie obudzić. 
Brawo.
Udało się.
Wziąłem tackę i wyniosłem do innego pokoju. Oczywiście zostawiłem połowę dla dziewczyny. Przydałoby się znaleźć pracę. Zrobić coś ze swoim życiem. Muszę dać jej jak najlepsze życie. 
Tak.
Mam już plan. 
Założymy ogródek.
Zostawiłem Cass karteczkę z wiadomością, że pojechałem szukać pracy. 

~~~

Wróciłem po południu. Od dzisiaj będę pracował w piekarni.
Bardzo męska praca no ale cóż, nie było nic lepszego.
A, jak to mówią, żadna praca nie hańbi, czyż nie? Wróciłem jakoś tak w porach obiadowych. Puściłem Septuma na padok, a sam powoli wszedłem do domu. 
- Kochanie, wróciłem- powiedziałem, zdejmując kurtkę, wieszając ją na wieszak i zdejmując buty.

Cass?